Kiedy się w końcu na siebie wkurzysz?

Skąd w życiu biorą się zmiany? Dlaczego niektórzy potrafią zmieniać świat na lepsze a inni tylko narzekają i trwają w beznadziei?

Moim zdaniem najczęstszą przyczyną postępu jest dyskomfort. Człowiek zmienia swój świat wtedy, kiedy jest mu w nim źle. Wynajduje nowe modele biznesowe, kiedy stare zawodzą lub stają się obciążeniem. Kiedyś dążyłem w życiu przede wszystkim do wygody i komfortu. Mimo iż dalej uważam, że fajnie jest mieć wygodne życie, w pewnym stopniu cierpienie i niewygoda stały się moim nowym fetyszem. Szczególnie w sprawach zawodowych. Chodzi o to, że przestałem patrzeć na życiowe trudności jak na coś co z założenia jest złe. Zacząłem dostrzegać w nich szansę do rozwoju.

Może zastanów się od jak dawna tolerujesz w swoim życiu takie sytaucje, które są dla ciebie niewygodne. Dlaczego nic z nimi nie robisz? Może czas się wkurzyć i coś zmienić? To prawda, że zmiany w życiu często wiążą się z zaburzeniem status quo. Możesz wiele stracić, ale pomyś jak dużo możesz zyskać. Są ludzie którzy całe życie trwają w swojej “względnej stabilizacji”. Ja się do tego nie nadaje. Wolę ryzykować i wiele razy dostawać po głowie tylko po to, żeby od czasu do czasu odkryć, że mogę żyć lepiej niż dotychczas. Oczywiście, że lepiej to pojęcie względne. Tak względne jak pojęcie bezpieczeństwa i szczęścia.

Jest jeszcze jedna ważna sprawa, bez ktorej trudno jest na dobre zabrać się do zmian w swoim życiu. Zrozumiałem to bardzo późno, ale teraz już wiem, że kompletnie nie ma znaczenia co myślą o nas inni ludzie. Kiedyś liczyłem się z tym co mysli na mój temat rodzina, przyjaciele, czasem nawet obcy ludzie. Ważne było dla mnie to jakie wrażenie robie na innych. Aż włos mi się na głowie jeży, kiedy przypominam sobie w jakie tarapaty mnie to ładowało. Oczywiście w dalszym ciagu rozmawiam z ludźmi na temat mojego życia, pytam sie co myślą o moich planach. Jednak nie traktuje tego co usłyszę tak jak kiedyś. Przecież to tylko inne punkty widzenia, żaden z nich nie jest ani bardziej ani mniej poprawny. Końcową decyzję zawsze podejmuję wsłuchując się w intuicję (albo głos serca jak kto woli). Poważne zmiany rzadko zyskują akceptację otoczenia. Akceptacje, która naprawdę nie jest ci do nieczgo potrzebna.

Więc, kiedy się w końcu na siebie wkurzysz i coś zmienisz?