[Content recycling] Wielokrotne wykorzystywanie tych samych treści w social media. Jak to działa?

Sposób w jaki korzystamy z social media w ostatnim czasie bardzo się zmienił. Syndromy tej zmiany to przede wszystkim przesilenie ilości dostępnych treści i koniec dominacji Facebooka jako jedynej platformy pozwalającej na osiąganie dużych zasięgów. Dziś najbardziej trafną definicją social mediowego timeline jest porównanie go do żółtego paska na dole ekranu w telewizji informacyjnej. Treści pojawiają się i znikają w mgnieniu oka. Sytuacja ta zmusza nas do diametralnej zmiany systemu dystrybucji treści w mediach społecznościowych. Kiedyś wrzucanie kilku postów dziennie na Facebooka, czy kilkukrotne wrzucenie tego samego tweeta byłoby uznane za spam. Dziś to powszechna praktyka, która często jest jedynym sposobem żeby się przebić.

Dziś, żeby być zauważonym w social mediowej dyskusji, musisz ją zdominować.

#1 Facebook

Na Facebooku niestety sytuacja wyglada najmniej ciekawie, ze względu na bardzo ostrą politykę monetyzacji wprowadzoną przez platformę. Dla marek jedynym skutecznym sposobem pojawienia się na timelinie swoich użytkowników jest wydanie pieniędzy na promocję. Bezdyskusyjnym plusem kampanii na Facebooku jest natomiast możliwość targetowania. Tak dokładnego dopasowania grupy docelowej nie daje raczej żadna inna sieć społecznościowa. Redystrybucja treści w przypadku Facebooka jest natomiast możliwa i jeżeli na swoim blogu tworzysz treści, które nie tracą na wartości z upływem czasu to z powodzeniem możesz udostępniać je ponownie po upływie kilku dni albo tygodni. Dobrym sposobem na zwiększenie aktywności jest też kopiowanie treści z jednego medium blogowego na drugie a następnie ponowne udostępnianie ich w różnych mediach społecznościowych.

#2 Platformy blogowe

Załóżmy że prowadzisz bloga firmowego na stronie www. To jest miejsce w którym wszystkie twoje wpisy pojawiają się po raz pierwszy. Udostępniasz je następnie we wszystkich możliwych platformach społecznościowych i po jakimś czasie słuch o nich ginie… Dobrym sposobem, który podpatrzyłem u kilku amerykańskich influencerów jest redystrybucja treści pomiędzy róznymi platformami blogowymi. Jeżeli zatem twój wpis po kilku tygodniach nie stracił na aktualności możesz z powodzeniem udostępnić go na przykład w platformie Medium, albo jako post na LinkedIn, albo na jakiejkolwiek innej platformie blogowej, którą uznasz za odpowiednią. Takie działanie daje ci możliwość ponownego udostępnienia treści w social mediach a długofalowo zwiększa twoje pozycjonowanie w Google.

#3 Twitter

Jeżeli chcesz żeby twoje posty skutecznie dotarły do osób śledzących cię na Twitterze, to masz dwa wyjścia. Możesz wykupić kampanię promującą twój wpis i dotrzeć do grona odbiorców wykraczającego nawet poza twoją bazę fanów (swoją drogą reklamy na twitterze są bardzo efektywne i cenowo coraz bardziej atrakcyjne). Innym sposobem, przez wielu już aktywnie praktykowanym, jest wielokrotne wrzucanie tego samego linku jako nowy tweet. Nawet kilka razy dziennie. Jedyne co powinno ulegać zmianie to treść samego tweeta i ewentualnie hashtagi. Ryzyko, że kogoś w ten sposób zniechęcisz do śledzenia jest znikome, natomiast fakt, że twój post dotrze do większej grupy niż kilka procent śledzących, jest wart dodatkowej roboty.

#4 Video

Video w internecie już dawno nie powinno być widziane przez pryzmat tylko YouTuba. Oczywiście YouTube jako internetowa telewizja jest i będzie potężnym graczem. Jednak jeżeli nie jesteś uznanym twórcą treści z solidną bazą subskrybentów, to osiągnięcie nawet symbolicznego zasięgu kilku tysięcy wyświetleń może okazać się dla ciebie bardzo trudne. Co innego Facebook, tam zasięgi i wyswietlenia video osiąga się akurat bardzo efektywnie. Dziś jedyną platformą społecznościową, która nie obsługuje formatu video jest Pinterest. No ale Pinterest to w ogóle jest specyficzne miejsce. W przypadku video w internecie musisz wiedzieć dwie rzeczy. Po pierwsze bez video w social media niedługo zginiesz. W przyszłości większość twoich fanów będzie komunikować się za pomocą video wiadomości. Bardzo możliwe, że spora część z nich będzie to robić na żywo (patrz Periscope czy prywatne wiadomości w Snapchacie). Po drugie tworząc treści video do internetu musisz pamiętać, że internet to nie telewizja. Internet to nie telewizja. Internet to nie telewizja. Internet to nie telewizja. Poświęć chwile żeby się zastanowić co to naprawdę oznacza.

Oznacza to między innymi, że jeżeli nagrałeś video które nadaje sie na YouTuba to możesz je ponownie udostępnić na Facebooku, ale już na Vine, Snapchat, Instagram czy na Twittera ono się zapewne nie nadaje. Każda z tych platform działa inaczej i w każdej z nich powinieneś inaczej myśleć o treściach video.

#5 Snapchat

Jeżeli jeszcze nie odkryłeś Snapchata to radzę ci się pospieszyć. To aktualnie najszybciej rozwijająjąca się platforma i z prywatnych obserwacji wiem, ze staje się ona coraz bardziej popularna wśród grupy 25+ a nawet 30+. Dzieje sie tak z kilku powodów. Po pierwsze jest niesamowicie łatwa w u życiu. Po drugie jest zupełnym zaprzeczeniem sposobu w jaki dotychczas korzystaliśmy z mediów społecznościowych. Nie ma tam lajków ani dyskusji pod postami. Po prostu oglądamy serię snapów i tyle. Co więcej Snapchat jak żadne inne medium społecznościowe pozwala każdemu z nas na bycie artystą. I właśnie tu pojawia się największy potencjał do redystrybucji treści. Snapy doskonale nadają się na Facebooka, a po niewielkim dopasowaniu na Twittera czy Instagram. Są też przykłady vlogerów, którzy zakładają dodatkowe kanały na YouTubie, żeby udaostępniać w nich swoje snapstories z całego dnia. Dobrym przykładem takiego działania jest Casey Neistat, którego Snapchatowy kanał na YouTubie ma już ponad 60 tysięcy subskrybentów. W przypadku Snapchata udostępnianie Snapów na innych platformach jest też dobrym, jeżeli nie jedynym sposobem na budowanie bazy fanów na samym Snapchacie.

Moje podejrzenia są takie, że niebawem dla niektórych marek Snapchat stanie się głównym kanałem dystrybucji treści i komunikacji z fanami. Warto zatem uczyć się jak on działa już dziś, póki nie stał się masowo modny a co za tym idzie …drogi.